Tensometry na wale to koszmar utrzymania ruchu. Jak mierzyć moment bez pierścieni ślizgowych?
Koniec z urywającymi się kablami na wirującym wale
Jeżeli kiedykolwiek musiałeś opomiarować moment obrotowy na pracującym wale napędowym kruszarki, walcarki albo potężnego mieszadła, wiesz, jaki to ból. Tradycyjna szkoła nakazuje naklejenie mostka tensometrycznego na wał. Problem w tym, jak ściągnąć z tego sygnał i jak to zasilić, skoro wał wiruje z prędkością 1500 obr/min?
Opcja A to pierścienie ślizgowe – szczotki wycierają się po paru miesiącach, zbierają brud i wprowadzają gigantyczne szumy w sygnale. Opcja B to obroże telemetryczne – baterie padają w najmniej odpowiednim momencie, a sam układ jest koszmarnie drogi.
Świat ucieka w magnetoelastykę.
Zamiast cokolwiek kleić, fragment samego wału stalowego jest fabrycznie magnesowany w specjalny sposób. Kiedy wał podczas pracy poddawany jest skręcaniu (naprężeniom ścinającym), zmienia się układ jego wewnętrznego pola magnetycznego – to zjawisko znane fizykom jako efekt Villariego.
Wystarczy w odległości kilku milimetrów od wału zamontować sztywny, nieruchomy czujnik cewkowy. Czyta on zmiany pola magnetycznego wirującej stali i bezbłędnie przelicza to na moment obrotowy w niutonometrach. Zero kabli na ruchomych częściach, zero baterii, zero zużycia mechanicznego. Instalujesz raz, a układ przeżywa samą maszynę.
Technologia bazująca na publikacjach IEEE Sensors Journal oraz rozwiązaniach wdrożeniowych w napędach morskich i automotive.




